Kupiłam sobie nowy telefon…Czy ma to coś wspólnego z tematyką bloga „EveryBody”? A no ma!

Poranek – ja, zmęczona i niewyspana – biorę do ręki nowy nabytek i z zaciekawieniem sprawdzam jakie posiada funkcje. Znajduję opcję zdjęć do selfie :). Robię spontanicznie – na próbę – i oczom nie wierzę. Jak na nieprzespaną noc to wyglądam całkiem nieźle! Świetlista i gładka jak po liftingu cera wzbudza jednak moje podejrzenia. Pytam także siebie w duchu: gdzie się podziały moje piegi?. Okazuje się po chwili (przy dalszym odkrywaniu ustawień i opcji), że aparat w ustawieniach fabrycznych jest ustawiony na opcji wygładzania. To jakieś wariactwo! Każdy lubi dobrze wyglądać…ale czy ja kogoś prosiłam, żeby mi to ustawił? Inne opcje upiększające to wyszczuplanie owalu twarzy oraz powiększanie oczu. Czy świat bez retuszu jest jeszcze akceptowalny?

Okazuje się, że nie mam jednak wielu innych „przydatnych” opcji…są nawet darmowe aplikacje do retuszu zdjęć, gdzie można sobie dorobić na zdjęciu makijaż, wybielić zęby, zagęścić włosy itp. Już nawet nie trzeba znać się na Photoshopie i być specem od retuszu, bo w kilka sekund przeciągając palcem ustawienia możesz zmienić się w „bóstwo”.

Poniżej pokazano dość subtelne różnice jednak można iść na całość i „podrasować się” konkretnie, a potem śmiało wrzucać zdjęcie np. na FB 🙂 by wzbudzić zazdrość i podziw i otrzymać lajki i komentarze typu „świetnie wyglądasz, jak Ty to robisz?”

Zrzut ekranu 2015-09-14 21.23.37

Popołudnie – otwieram filmik umieszczony przez koleżankę na fb…i znów bardzo w temacie. Zwyczajne dziewczyny odmienione za pomocą makijażu – niby ładnie a jakoś sztucznie i strasznie chwilami. Pod postem na szczęście komentarze zbliżone do moich myśli: „produkcja manekinów”, „przerysowane, a jednak do tych przerysowanych wiele kobiet się porównuje”.

Wieczór – wciąż w temacie „piękna”, porządkując mieszkanie wpada mi w ręce stary numer czasopisma z Anną Marią Jopek na okładce. Przypominam sobie wywiad z nią. Czytam ten fragment i jakoś mi spokojniej. Nie cały świat oszalał…

Prawdziwie piękni ludzie pozostają piękni, a ci pozornie ładni, ale od środka robaczywi, robią się nieznośnymi staruszkami (…). Wszystko jest względne. Ludzie się męczą na drakońskich dietach, bo chcą wyglądać jak modele z gazet. Nie dbam o to, czy ktoś ma 100 lat czy 100 kilogramów. I jestem zawsze bardzo rozgoryczona, gdy ktoś zaczyna mi takie rzeczy wypominać. Kiedy mi ktoś mówi, że na coś jestem za stara albo za gruba to się złoszczę. To nie są moje kryteria oceny. Robią mi zdjęcie na okładkę, cudownie oświecone, na którym wyglądam tak jak chciałabym wyglądać codziennie. Potem dostaję to zdjęcie do autoryzacji tak skorygowane przez Photoshop, że nie zostaje mi ani jedna rzecz na swoim miejscu. I wtedy dzwonię i proszę: „Oddajcie mi moje zmarszczki”, a oni mówią do mnie: „Nie możemy tego zrobić, bo nam się źle sprzeda magazyn”. Czasem myślę, że nie mogę już występować w mediach. To się zrobiło za trudne i jakieś takie wynaturzające…

Reklamy